Wspomniany rogal coraz częściej gości, a nawet znalazł już swoje stałe miejsce na stołach mieszkańców Międzychodu. W moim mieście od siedmiu lat obchodzimy wręcz jego święto. Organizujemy corocznie, 11 listopada kiermasz rogali na rynku miasta, który połączony jest z różnymi występami nawiązującymi do tradycji Św. Marcina. Pojawia się wtedy orszak wojów, a także Św. Marcin na białym koniu. Te liczne występy podziwiają olbrzymie rzesze Międzychodzian, a także osoby przyjezdne z ościennych miast. Niejednokrotnie odwiedzili nas goście z Niemiec czy Szwecji.
Jednym słowem, Międzychód przeżywa wielkie święto, kultywując rogal Św. Marcina jako wspomnienie tamtych czasów.
Rogal sprzedawany jest przez miejscowych cukierników, a także po części rozdawany mieszkańcom, po to by tradycji stało się zadość.
Aż tu nagle, w tym roku, dociera do nas wiadomość, że zabrania się piec rogale Św. Marcina, grożąc, że za złamanie zakazu czeka nas kara grzywny lub pozbawienia wolności.
A dlaczego? A dlatego, że zebrała się grupa producentów z Poznania, która postanowiła stworzyć sobie monopol na powyższy produkt.
W jakim celu? Nietrudno się domyśleć…
Wymyślono więc, by opatentować ten wyrób wysyłając w tym celu stosowne pismo do Brukseli, zawężając tym samym krąg miejscowości, które będą mogły wypiekać rogale i tworząc tzw. terytorium regionalne, które może kultywować tradycje wielkopolskie.
Automatycznie pozbawi to powiat międzychodzki prawa do obchodzenia tego święta.
Jak to możliwe, że grupa 22 producentów poznańskich zdecydowała o innych i mojej tożsamości?
Poprzez działania w Brukseli, próbuje się uświadomić mnie i wmówić mi, że nie jestem Wielkopolaninem i nie mam prawa do tradycji Wielkopolskich, jakimi są obchody tego święta.
Przecież nikt mi nie wmówi, że to Unia Europejska zadecydowała o tym oraz że wie lepiej co jest tradycją danego regionu.
Zadam w tym miejscu jeszcze jedno pytanie: -Jak się ma zakaz wypieku rogalu do certyfikatu, który zastał mi wręczony w Poznaniu?
Certyfikat był przyznany przez Kapitułę poznańską, za walory smakowe, jakość składników, kształt, wielkość oraz za nawiązanie do najznakomitszych osiągnięć poznańskich cukierników i w pełni zasługuje na tytuł poznańskiego rogala świętomarcińskiego.
Czy mam to wyróżnienie potraktować jako żart?
A może jednak pomysłodawcy są mało kompetentni?
Chciałbym również odnieść się do znajomości historii i przypomnieć, że Powstanie Wielkopolskie, to również Międzychód i jego mieszkańcy walczący z zaborcą. W walkach o polskość naszej ziemi poległo 69 powstańców, a 24 oddało życie w czasie okupacji hitlerowskiej tylko za to, że byli powstańcami. To ich mogiły znajdują się w naszym mieście i powiecie, a pod Pomnikiem Powstańców Wielkopolskich w Międzychodzie co roku składane są kwiaty.
Czyżby rogale miały podzielić Wielkopolskę, zmienić historię?
Muszę stwierdzić, że mieszkańcy są zbulwersowani taką decyzją.
Pytany często jestem, czy będę dalej piekł rogale? Tak, odpowiadam, że tak, że będę piekł.
Być może pod inną nazwą, ale czy o to chodzi?
Mam wrażenie, że Międzychód jest pod jakimś zaborem, gdzie próbuje się zmienić historię i wmówić, że rogal to tradycja Wielkopolski, a Międzychód nie leży w Wielkopolsce.
Sądzę, że autorzy tego pomysłu, czyli Stowarzyszenie Piekarzy i Cukierników w Poznaniu przed podjęciem takiej decyzji bardziej dogłębnie powinni przeanalizować swoje zamiary i przede wszystkim skonsultować to z poszkodowanymi, którym odbiera się ten przywilej.
Nie tak przecież zachował się ów legionista rzymski, Święty Marcin, który wjeżdżając do Poznania okrył swoją szatą zziębniętego żebraka oraz podzielił się swymi dobrami z biednymi. Postępując tak dokonano profanacji tego święta.
Autorom tego pomysłu, w imieniu poszkodowanych powiatów: złotowskiego, kępińskiego, tureckiego, ostrzeszowskiego i międzychodzkiego proponuję raz jeszcze przemyśleć swoją decyzję, by naprawić swój błąd, by ten słodki specyfik nie był gorzkim dla innych i żeby nie podzielił Wielkopolan, a przede wszystkim brać cukierniczą tego regionu.
Mieszkaniec Wielkopolski
Wacław Gursz
Cukiernik